English
Format-A

Teatr

Program SZUM

Panga Pank

Spotkania z językiem i kulturą, organizowane przez Dom Norymberski w Krakowie, których celem jest prezentacja współczesnej literatury niemieckojęzycznej, odbyły się już po raz szósty, a jego tematem była: "Literatura w teatrze". Nowoczesne formy teatralne, którymi w ostatnich czasach zajmuje się teatr niemiecki i aktualne teksty, które do tego wykorzystuje, można traktować jako swoisty rodzaj dialogu społecznego i próbę odzwierciedlenia obrazu współczesnego społeczeństwa w przestrzeni teatralnej. Zaprezentowaliśmy polskiej publiczności młodą dramaturgię w formie scenicznych czytań, połączonych z dyskusją na temat prezentowanych tekstów z ich twórcami oraz spektakle autorów, którzy sami inscenizują swoje sztuki i zastanawiali się wspólnie, czy jest to przyszłość nowoczesnego teatru. Wśród dramatopisarzy, których zaprosiliśmy do Krakowa byli: Sibylle Berg, Dirk Dobbrow, Moritz Rinke i Fritz Kater. W naszym programie znalazły się też warsztaty: "Rola dramaturgii we współczesnym teatrze", które poprowadzili dramaturdzy: Michael Börgerding (Thalia Theater Hamburg), Jutta Wangemann (Volksbuehne Berlin), i Stephan Wetzel (Schaupielhaus Zurych) i "Pisanie tekstów dramatycznych" pod kierunkiem Moritza Rinke.

Niemcy w Krakowie
Roman Pawłowski

Dwa tygodnie prezentacji najnowszych sztuk teatralnych z Hamburga, Berlina i Zurychu. Na finał w Starym Teatrze wystąpił Thalia Theater ze sztuką Fritza Katera Czas kochania, czas przemijania uznaną za najlepszy dramat niemieckojęzyczny ubiegłego roku.

Tak mogłaby wyglądać scenografia do filmu Stanisława Barei: ściany pociągnięte burozieloną lamperią, na podłodze byle jakie ławki, w tle prowizoryczna kabina prysznicowa, którą jakaś złota rączka skleciła z kilku desek i kawałka folii. W tej przestrzeni, przypominającej skrzyżowanie sali gimnastycznej z socjalistycznym biurem w remoncie, rozgrywa się akcja przedstawienia Armina Petrasa Czas kochania, czas przemijania według sztuki Fritza Katera (pseudonim reżysera). To opowieść o dojrzewaniu w NRD; bohaterami są nastolatki, które przechodzą przez typowe doświadczenia dla swojego wieku: pierwsza miłość, pierwszy papieros, pierwsza impreza, pierwszy raz. Jak w Autobiografii Perfectu, z tym że wszystko dzieje się w cieniu muru berlińskiego, który na scenie symbolizuje najwyższa ze ścian.

Panga Pank

Socjalizm bez sentymentu
Kater opowiada historię nastolatków z NRD z dzisiejszego punktu widzenia: starsi o kilkanaście lat siadają w kręgu, aby wspominać młodość. Jednak Czas kochania, czas przemijania nie mieści się w nurcie "ostalgii", czyli nostalgii za byłą NRD, tak silnym dzisiaj w niemieckiej sztuce i filmie (dość przypomnieć Good Bye, Lenin!). Autor, który dzieciństwo i młodość spędził w Berlinie Wschodnim, pokazuje rzeczywistość NRD bez sentymentu: to terror w szkole, w której najważniejszą postacią jest groteskowy nauczyciel wf., to wojskowe uniformy, które czekają zawieszone nad sceną na młodych bohaterów, to postaci ojca bohatera, który emigruje na Zachód, zostawiając rozbitą rodzinę, i jego brata - opozycjonisty skazanego na więzienie.

Ta czasem straszna, czasem śmieszna rzeczywistość, pokazywana z wielką ironią przez aktorów Thalii, zostaje zderzona z drugą częścią sztuki, która rozgrywa się już po zburzeniu muru. Jej tematem jest wyobcowanie - jeden z bohaterów pierwszej części wiąże się z emigrantką, z którą nie umie nawiązać wspólnego języka. Jedynym elementem scenografii jest wystawa sklepu z eleganckimi butami, która wyrosła na tle burych ścian. Jest niedostępna dla przechodniów tak samo, jak baloniki z reklamami McDonald's, które w pierwszej części unosiły się za murem.

Armin Petras unika łatwych ocen, jego przedstawienie wydobywa dramat pojedynczych ludzi, których historia zmusiła do życia na granicy dwóch światów. Jakie wartości przeniosą w nowe życie? Jakie bezpowrotnie utracą? Czy odnajdą własną tożsamość? To pytania, które stawia ten głęboki tekst, nie przypadkiem obwołany sztuką roku przez niemiecką krytykę.

Niemcy na gorąco
Spektakl Thalii był ukoronowaniem trwających od dwóch tygodni spotkań z niemiecką dramaturgią SZUM, jakie przygotował Dom Norymberski, niezwykle aktywna instytucja kultury finansowana z budżetu miasta Norymberga. Do Krakowa zjechała czołówka nowych dramaturgów: obok Fritza Katera - Sibylle Berg z Zurychu, która pisze sztuki o kryzysie emocji, Dirk Dobbrow z Berlina, który za sztukę Legoland opowiadającą o psychologicznych skutkach życia w betonowym bloku mieszkalnym dostał Nagrodę Kleista, i Moritz Rinke, autor głośnego dramatu o pracoholikach Republika Wineta.

Na kilkanaście dni w krakowskiej szkole teatralnej powołano do życia teatr niemieckich sztuk współczesnych, w którym czytania przygotowali studenci reżyserii ze studentami wydziału aktorskiego. Zainteresowanie przekroczyło wszelkie oczekiwania - na wszystkich spotkaniach i warsztatach był nadkomplet widzów.

Sztuki niemieckie są ciekawe, bo w odważny sposób mówią o społeczeństwie, chwytają życie na gorąco. W niemieckim teatrze jest dobry klimat wokół dramaturgii. Ludzie chętnie chodzą na nowe sztuki, teatry je zamawiają, a premiery wywołują natychmiast żywą reakcję. To żywy, pulsujący obiekt - uważa Renata Kopyto z Domu Norymberskiego, autorka programu spotkań.

Niemiecka dramaturgia wywołuje także coraz większy oddźwięk w Polsce. Prezentowana w Krakowie sztuka Sibylle Berg Pies, mężczyzna, kobieta (historia związku opowiadana z punktu widzenia psa) ma być jeszcze w tym sezonie realizowana w Teatrze im. Szaniawskiego w Wałbrzychu i w krakowskiej Bagateli. Do innego dramatu tej autorki: Pan X (retrospektywa życia starego, umierającego człowieka) przymierza się Jerzy Stuhr, który wystąpił w warsztatowym przedstawieniu ze swoimi studentami. Nowymi dramatami z Niemiec interesuje się także reżyser Paweł Miśkiewicz, autor m.in. polskiej prapremiery Przypadku Klary Dei Loher. Jest więc szansa, że na dwóch krakowskich tygodniach kariera niemieckich sztuk w Polsce się nie zakończy.

Spotkania z językiem i kulturą niemiecką zakończone
Joanna Targoń

Tłumy na spektaklu Thalia Theater, warsztatach, czytaniach, spotkaniach, pokazie przedstawienia Pollescha. Leniwy nurt krakowskiego życia teatralnego ożywił się - może nie tylko na chwilę.

Podczas kończącej SZUM dyskusji dyrektor Starego Teatru Mikołaj Grabowski wręczył wizytówkę młodemu autorowi dramatów Szymonowi Wróblewskiemu, który dopominał się o otwarcie Starego na debiutujących autorów. "To niech pan przyjdzie, przecież ja nie wiem o pana istnieniu, a pan o istnieniu Starego Teatru wie. Zostawi mi pan sztukę, przeczytam..." - powiedział.

Panga Pank

Potrzebne sztuki!
W Niemczech, jak przypomniała prof. Małgorzata Sugiera, rocznie odbywa się 298 prapremier współczesnych sztuk. Nam jeszcze do tego daleko, ale rosnące zainteresowanie najnowszą dramaturgią może doprowadzi do tego, że sztuki te będzie można oglądać, nie tylko czytać. Nawet w formie warsztatów, niekoniecznie gotowych spektakli. Jest szansa, że w tej masie pojawi się coś ciekawego. Podczas dyskusji okazało się, że nowe teksty są w Krakowie poszukiwane - potrzebuje ich i PWST, gdzie studenci reżyserii i dramaturgii organizują czytania polskich dramatów, i forum baz@art, które odbędzie się w październiku w Starym Teatrze. Nic, tylko pisać...

Takie nieoczekiwane konkretne korzyści przyniósł SZUM, poświęcony literaturze w teatrze. Literaturze niemieckiej w teatrze niemieckim - ale też polskim, bo czytania niemieckich sztuk przygotowywane były w krakowskiej PWST, przez studentów aktorstwa, reżyserii i dramaturgii. Studenci brali też udział w warsztatach z Moritzem Rinke, autorem dramatów - uczyli się pracy nad tekstem, dopisywali sceny do sztuki Rinkego, pisali monologi wewnętrzne wylosowanych na początku zajęć kolegów z warsztatów.

Anarchista Pollesch
Gotowe przedstawienia pokazano dwa. Jedno co prawda na wideo, ale za to świetne i znakomicie sfilmowane. Miasto jako zdobycz René Pollescha - niezwykle zabawne, ale stawiające przygnębiające diagnozy współczesnemu światu. Czwórka aktorów, uwięzionych na scenie-mieszkaniu, boryka się z rzeczywistością i ze sobą. Rzeczywistość jest groteskowa i nieprzyjazna, ludzie usiłują ją jakoś zrozumieć i oswoić słowami - ale wyrzucają z siebie słowa cudze, przetworzone (i doprowadzone do absurdu) fragmenty rozpraw naukowych czy gazetowych mądrości. Dziki wrzask kończący monologi, szalone idiotyczne zabawy (np. w horror klasy B czy fikanie koziołków) w przerwach - tak wyglądają próby rozładowania nieznośnego napięcia, presji, jakiej poddawany jest człowiek we współczesnej cywilizacji. Nadkabaret Pollescha jest anarchistyczny, ostry, nie uznający żadnych świętości, świetnie zagrany - i bardzo śmieszny.

Melancholia i ironia
Tematem pokazanego w Starym Teatrze Czasu miłości, czasu umierania Fritza Katera (Thalia Theater w Hamburgu) było dojrzewanie i przemijanie. Sztuka (wyreżyserowana przez autora) jest właściwie poematem w trzech częściach. Rozgrywa się w skromnych dekoracjach - trzy ściany z zielonymi lamperiami, paździerzowa skrzynia tapczanu postawiona na sztorc, metalowe grzejniki. W pierwszej części wszyscy aktorzy wspominają młodość. Wspomnienia, czasami odgrywane, czasami tylko wypowiedziane, przepływają między nimi - postaci stwarzają się na chwilę, znikają, zamieniają się w inne. Druga część to powrót do młodości, spędzonej w NRD. Szkoła, dom - zwyczajne życie. Ale spektakl nie jest ani rzewnie nostalgiczny, ani ostro polityczny. Istnieje owszem mur, dysydenci, ucieczki, groźny nauczyciel wf, ale pokazane jest to lekko, z tą samą ironiczną, melancholijną błazenadą co szkolne perypetie bohaterów. Każdy z aktorów gra kilka postaci, nie starając się nawet zbytnio o wiarygodność tych zmian. Wystarczy peruka czy płaszcz. Przywołane z przeszłości postaci są groteskowe, pokazywane raczej przez aktorów niż grane. Czy rzeczywistość NRD była taka, czy tak pojawia się we wspomnieniach? Z dystansem, ironią ale i akceptacją, bo co można poradzić na to, gdzie się człowiek urodził. Trzecia część to historia miłości wielkiej, nagłej i nieszczęśliwej. W innym świecie, po upadku muru, opowiedziana ostrzej i poważniej. To czas dojrzałości i samotności - historia rozgrywa się między dwojgiem ludzi, inni pojawiają się tylko jako przechodnie. Zmieniło się wszystko, ale nie znaczy to, że nastała ogólna szczęśliwość. W sztuce Katera historia jest tłem - najważniejsi są ludzie.

 

Projekt finansowany przez: